Kontrasty dla noworodków i niemowląt

     Morris Louis

      Jeśli noworodki i niemowlęta widzą świat w pewien sposób, to możemy pokazywać im na sporym ekranie lub wydrukowane na dużym papierowym formacie obrazy, stanowiące twórczość powstałą z emocji artystów. 

      Angielski specjalista od chirurgii oka, Romesh Angunawela, sprawdził za pomocą badań, jakie zmiany zachodzą w rozwoju wzroku w pierwszym roku życia dziecka. Noworodki postrzegają otoczenie jakby przez bardzo gęstą mgłę. Dziecko wtedy najwyraźniej widzi jedynie z odległości 20-30 cm. Niezauważalne są też kolory i kształty. Widoczne są za to duże kontrastowe zestawienia barw. W drugim/trzecim miesiącu życia dziecko zaczyna dostrzegać bardziej złożone kształty i mocno skontrastowane powierzchnie. Odkrywa wtedy też kolory i potrafi się na nich skupić, pod warunkiem, że są jaskrawe i mocne. Czwarty miesiąc życia to dla malucha świat widziany wreszcie bez efektu rozmycia, stają się dostrzegalne więc szczegóły, mniejsze kontrasty, faktury i odległości. 

      Wybrałam do tego sztukę kilku artystów, którzy tworzyli w kierunkach: color field painting i hard edge. Na ich obrazach są głównie kolory, kontrasty i przemyślane, ładne łączenia barw.  

      Color field painting to sposób ukazania potencjału ekspresji koloru, jego emocjonalnego oddziaływania. Na przykład, obrazy tworzone tą techniką, zajmujące całe ściany, miały wypełnić całkowicie pole widzenia obserwatora, wchłonąć go, sprawić, aby ogromnych rozmiarów kompozycje w pewnym sensie stały się jego środowiskiem, dając wrażenia i przeżycia estetyczne.

      Sztuka tworzona metodą hard edge bazuje na ostrych, kontrastowych konturach, przechodzących między kolorowymi plamami, w jednej lub kontrastowej tonacji. Jest tam też geometria, abstrakcjonizm, a pierwsze miejsce zajmuje właśnie kolor, jasny i ostry.

                      

              Morris Louis                                                        Frank Stella

Frank Stella

Frank Stella

Frank Stella

Frank Stella

Frank Stella

Frank Stella

Frank Stella 

Kenneth Noland

Kenneth Noland

Kenneth Noland

Kenneth Noland

Morris Louis

Morris Louis

Paul Jenkins

Esther Williams, Tom i Jerry

   

     

       Mogłabym pisać o fabule tego filmu, ale w tym obrazie najbardziej interesująca – bo odrealniona – jest sekwencja snu postaci, którą gra tutaj amerykańska aktorka i pływaczka – Esther Williams.

      „Dangerous when wet” to muzyczne dzieło z 1953 roku w reżyserii Charlesa Waltersa, stworzone w technikolorze w wytwórni Metro Goldwyn Mayer. 

       Przedstawiony w filmie obraz świata rzeczywistego na niecałe dziesięć minut ulega zmianie, łącząc się z animacją, w której widzimy postaci z kreskówki „Tom i Jerry.” 

       Magicznym jest moment, kiedy główna bohaterka Katie zasypia, a jej młodsza siostra czyta jej z komiksu opowieści kota i myszki. Kadr kamery ze śpiącej Katie przesuwa się delikatnie do świata komiksu, a potem rozpada się i widzimy sen, w którym możemy podziwiać pokaz jej podwodnego baletu! Pomieszanie, połączenie obrazu świata rzeczywistego z animacją, stanowiące do tego wizję senną, to duża alternatywa w odbiorze świata. I do tego vintage kreskówka!

       Esther Williams uparła się, że cała tę scenę chce odtworzyć naprawdę pod wodą i zrobiła to. Pomimo tego, nie wyglądało to zbyt realistycznie, dlatego animatorzy dodali różowe bąbelki powietrza, wychodzące z jej ust, które warte były 50 tys. dolarów. 

 

     Badanie i rozumienie świata przez dzieci wg szwajcarskiego psychologa, Jeana Piageta odbywa się za pomocą zmysłów. Dzieci dotykają, smakują, wąchają, słyszą. Poznają żywioły i prawa fizyki, takie jak spadanie, unoszenie się pewnych powierzchni na innych. Mają do dyspozycji wszelkiego rodzaju rozmiary, tekstury, kolory, ciężary, dźwięki… 

     Wszystko to sprowadza się w umyśle dziecka do logiki, według której urządzony jest świat. Im więcej materiałów bezpostaciowych w otoczeniu dziecka, tym bardziej będzie chciało eksperymentować – tym lepiej pozna i zrozumie rzeczywistość. Dzieci kochają główkować, co zrobić z materiałów prostych i podstawowych – kredek, kartonu, patyków, farb, bezkształtnych mas, wody, piasku, past, instrumentów, półproduktów itd. Ich wyobraźnia najsilniej działa wtedy, gdy pełne fascynacji, mogą odkryć, co się stanie, co powstanie z tego, co mają do dyspozycji. Jest to coś zawsze swoistego, nie powtórzonego po raz drugi.

     Dzisiaj piszę o klockach jako typowym materiale bezpostaciowym i zabawce konstrukcyjnej. 

      Wybrałam zestaw klocków z naturalnego drewna od MUMIKO, składający się z dziesięciu trójwymiarowych elementów, gdzie każdy element posiada mały magnes, który pozwala  na łatwe i intuicyjne łączenia. Klocki zostały zaprojektowane we współpracy z Centrum Terapii Dziecięcej Integro w Krakowie, aby wspomagać leczenie dzieci z zaburzeniami zmysłu dotyku. 

      Projekt ten to praca studencka Magdaleny Pasternak, zrealizowana pod kierunkiem prof. Czesławy Frejlich na Wydziale Form Przemysłowych krakowskiej ASP.

      Bawiłam się dzisiaj nimi z półtorarocznym dzieckiem i choć zabawka przeznaczona jest dla dzieci powyżej trzech lat, myślę, że już młodsze dzieci mogą mieć ją w rękach, bo sam dotyk jest kojący i daje sensoryczne doznania. Na tym etapie dziecko może zastanawiać się, do czego mogą służyć elementy i na początek próbować dowolnie łączyć, ćwicząc intuicję. Sama mam przyjemność z ich układania, lubię je wąchać. Klocki, po złożeniu, przybierają formy postaci zwierząt i figur geometrycznych. Mają cudowną pastelową estetykę, jak zresztą wszystkie produkty od MUMIKO

      Zabawa z klockami może zmieniać myślenie dzieci i wyostrzać kluczowe umiejętności. Kreatywność, myślenie wielopoziome, intuicyjność, zdolności motoryczne. Tworzenie w wyobraźni planowanych konstrukcji, obracanie elementów imaginując, to ćwiczenie myślenia abstrakcyjnego. A poprzez dowolność tworzenia – sposób na wolność w wyrażaniu siebie. 

 

Niemowlęta to niebieskie ptaki i motyle

     

  Sean Gadoury 

        O postrzeganiu, eksplorowaniu i uczeniu się świata przez niemowlęta, opowiada i pisze w wielu swoich publikacjach Alison Gopnik, amerykańska psycholog, fascynująca się rozwojem umysłu dzieci w pierwszych miesiącach życia. Jej zaskakujące, poparte eksperymentami, teorie na ten temat, podkopują schemat postrzegania niemowląt – z uwagi na ich irracjonalne zachowanie – jako ‚bezużyteczne’ i egocentryczne istoty. 

       To prawda, że my – ich opiekunowie – wkładamy wiele uwagi i wysiłku, by opiekować się nimi, robiąc za nie te wszystkie rzeczy i dbając, by nie stała im się krzywda. Jednak każdy miesiąc ich istnienia stanowi ważne stadium rozwoju, w którym badają, chłoną, eksperymentują i uczą się świata, niczym najbardziej błyskotliwi naukowcy. W tym właśnie momencie mózg dziecka wydaje się największym uczącym się komputerem! 

       To jak stadium owadów – jak gąsienice i motyle! Z tym że to one są motylami, które trzepocą skrzydełkami, fruwając po ogrodzie, pełne zachwytu i eksploracji wszystkiego jednocześnie. A okres dorosłości – czyli my – to gąsienice, które chodzą po znanych utartych ścieżkach. 

       Wyobraźmy sobie, że ewolucja tak rozwiązała ten aspekt, że jest to ich ‚okres ochronny,’ zapewniony im przez nas opiekunów – jako ‚dział produkcji i marketingu,’ a one są chronionymi niebieskimi ptakami, które wychodzą do świata, uczą się go, zdobywają kreatywność, co wykorzystają potem w późniejszym życiu.

       Jak to możliwe, że dzieci uczą się tak szybko i w tak krótkim czasie?

       Nasza świadomość przypomina zasięg światła reflektora – jeśli skupiamy się na jakimś zagadnieniu, rzeczy, to wszystko inne schodzi na dalszy plan – staje się ciemniejsze i odległe, jakby na drugim planie. A postrzeganie dzieci jest czymś na kształt latarni morskiej. To oznacza, że są one w stanie przyjmować i analizować masę informacji jednocześnie i są w tym geniuszami! To rodzaj uwagi, świadomości, którą mogą mieć tylko te wszechstronne motyle. 

       Jeśli chcielibyśmy wyobrazić sobie dziecięce postrzeganie świata, Alison Gopnik sugeruje, by przypomnieć sobie wszystkie rzeczy, sytuacje, których doświadczaliśmy po raz pierwszy w życiu – pierwsze zakochanie, pierwszy pocałunek, pierwszy raz w Paryżu…  A więc bycie dzieckiem to to jak być ciągle zakochanym i każdego dnia doświadczać nowych rzeczy! Bycie po raz pierwszy w wielu pięknych miejscach naraz.