Najbardziej fascynująca, bo czysta, jest dla mnie filozofia niemowląt. Uwielbiam dziecięcy odbiór otaczającej rzeczywistości. Każdy jest inny, odmienny, nowy. I zaskakujący.

       Co ma w głowie niemowlę, patrząc przez kilka minut na chmury lub dotykając puszystej sierści kota? Być może bardziej doznaje niż myśli. Jestem pewna, że oprócz wrażeń, które determinują jego myślenie sensoryczno-motoryczne, musi być jeszcze fascynacja, która jest tym bardziej intensywna, im mocniej uwięziona w niemożności opowiedzenia swojego zachwytu.

       Lubię deskrypcję tego zjawiska  przedstawioną przez pisarza i filozofa Josteina Gaarder’a w książce „Świat Zofii”.

      „Gdyby niemowlę umiało mówić, z pewnością wspomniałoby o tym, jak zadziwiający jest świat, na którym się pojawiło. Bo choć dziecko nie umie mówić, widzimy, z jakim zainteresowaniem wskazuje na wszystko dookoła (…) Jednak na długo przedtem, nim dziecko nauczy się poprawnie mówić – i na długo zanim nauczy się myśleć filozoficznie – świat staje się czymś zwyczajnym.”

     Lato spędzałam z dziewięciomiesięcznym chłopcem będąc prawie całe dni w wielkim parku. Staraliśmy się bywać tam, gdzie drzewa skupiały najwięcej ptaków. Tam, gdzie najbardziej było słychać dźwięki natury. I ciszę. Najbardziej lubię stymulować to jego ‘filozofowanie’ na dworze. Cudownym miejscem byłby też las albo łąka.

      Co robiliśmy? Leżeliśmy na kocu i patrzyliśmy do góry na liście, które przepuszczając światło, były pięknie zielone. Pozwalałam  być mu na trawie i układać samodzielne scenariusze na swoje intuicyjne poznawanie świata. Dotykał kory drzew, mchu i suchych liści, które już zdążyły spaść w te upalne lato. No i ten zapach wiatru, który inaczej pachnie wiosną i wczesnym latem, a jeszcze inaczej przed jesienią. Czasem kropił deszcz i wtedy też chciałam, aby to czuł. Na łące moglibyśmy dla odmiany wąchać rośliny i słuchać owadów.

      Niemowlęta w zetknięciu z przyrodą są wyjątkowo przejęte, dotykając tych wszystkich skrajności faktur, rozmiarów, temperatur . Widać to tak wyraźnie, jak wstrzymują z przejęcia oddech i zastygają w odczuwaniu tych wrażeń. Wrażeń na dotyk, zapach i smak.

        Jakie to doznania? Nie wiem, mogę się tylko domyślać. Jednak zakładam, że jest to coś na kształt holistycznego rozumienia świata, gdzie odczuwają łączność z przyrodą, bezpieczeństwo. I na pewno szczęście.

IMG_20150813_223700

IMG_20150827_115605

IMG_20150827_114108

IMG_20150813_225539

IMG_20150827_120131

        Czytanie jesienią ma dla mnie coś z mistyki. I nie umiem tego wytłumaczyć. Czytam wtedy wyjątkowo dużo. I powoli. Wróciłam do mojej ulubionej książki z dzieciństwa.  Dostałam ją w prezencie, gdy miałam dwanaście lat. Ilustrowana i pięknie wydaną ‘Alicja w Krainie Czarów’ Lewisa Carrolla.

IMG_20150913_152818

     Pierwsze skojarzenia do tej książki: ciekawość, przechodzenie w inne wymiary, przeciskanie się przez szczeliny, aby odkryć coś nieznanego i niezwykłego. Drzwi, drzwiczki i inne małe otwory. Przenikanie Alicji w inne wymiary, kosmosy, do których trafia. Logika snów, czyli niedorzeczność. Do dziś jestem pewna, że autor napisał tę książkę tak samo dla dzieci, jak i dla dorosłych.  Dla mnie to dwie różne książki odbierane na dwa różne sposoby przez dwie odmienne percepcje – dorosłego i dziecka. Dzieło.

          I choć często czytam dzieciom typowe książki dla dzieci, opisujące prozaiczne, lecz jakże dla nich ciekawe czynności czy zdarzenia, to i tak nie umiem się powstrzymać, aby nie czytać im literatury o głębszej wartości. Wartości pod względem przekazu, jak i wartości pod względem estetyki literackiej. Lubię to zetknięcie nieświadomego jeszcze dziecka z czymś tak cennym.

         Od kilku dni czytam mojemu niespełna rocznemu chłopcu ‘Alicję w Krainie Czarów’. Oczywiście moje czytanie to tło dla jego swobodnej w ciszy zabawy. Czasem oczywiście spogląda i widać, że niekiedy słucha. I choć słowa brzmią dla niego na razie tylko jak melodia, to lubię myśleć, że daję mu coś znamiennego.

           Oprócz tego, że rozwija się jego wyobraźnia, wrażliwość, koncentracja, nauka mówienia i wiele innych zalet, o których można przeczytać, to i tak dla mnie to przede wszystkim bliskość i tworząca się między nami więź. Poczucie bezpieczeństwa, wyjątkowość i uwaga. Komunikacja i uczucie za sprawą literatury. No i to zarażanie dziecka miłością do książek!

         Uuwielbiam adaptację filmową ‘Alicji w Krainie Czarów’ z roku 1971 w reżyserii Jana Svankmajera, czeskiego reżysera i poety. Ciekawe, że to jego autorska interpretacja. Trochę zniekształcona, inspirowana dzieciństwem i pewną zabawką –  teatrem lalek, który dostał pewnego dnia w prezencie.

     Głębokie wrażenia. Surrealizm i groteska. Momentami przerażająco prawdziwy. Prawdziwy, bo dający poczucie dosłownego położenia i optyki głównej postaci. To cudowne, że można wręcz poczuć się Alicją!

Zobaczcie piękne zdjęcia do tego filmu

miminko o wyobrazni dziecka (3)

miminko o wyobrazni dziecka (4)

miminko o wyobrazni dziecka (5)

miminko o wyobrazni dziecka (6)

miminko o wyobrazni dziecka

miminko o wyobrazni dziecka

miminko o wyobrazni dziecka (2)

 

Dzieci lubią surrealistyczne twory

       Ciekawe zatem, co mówi ich wyobraźnia na sztukę Mariano Peccinettiego. To argentyński producent muzyczny i twórca kolaży z pogranicza fantasy i sci-fi.

       Nożyczki i stare magazyny to materia. Cudem jest tu mieszanie nieskończoności kosmosu i przyrody z codziennością egzystencji ludzkiej, nadanie jej szokującego wręcz kontrastu. Dalej – nieznany wymiar, który chce się długo kontemplować, aż do osiągnięcia bajkowego stanu w umyśle… A potem poczucie wielkości, szczęścia! To moje odczucia.

       A wrażenia dzieci? Ich wyobraźnia wtedy szaleje. A one mogą wtedy marzyć. I chcą o tym rozmawiać.

Mariano Peccinetti miminko o wyobrazni dziecka (2)

miminko mariano peccinetti o wyobrazni dziecka

miminko mariano peccinetti o wyobrazni dziecka (2)

Mariano Peccinetti miminko o wyobrazni dziecka

miminko mariano peccinetti o wyobrazni dziecka (3)Mariano Peccinetti miminko o wyobrazni dziecka (12)

Mariano Peccinetti miminko o wyobrazni dziecka (9)

Mariano Peccinetti miminko o wyobrazni dziecka (8)

Mariano Peccinetti miminko o wyobrazni dziecka (3)

 

       Aksamit. Wełna i muślin. Kawałki starych zasłon i koców. Guziki. Zardzewiała biżuteria znaleziona na strychu. Porzucone zapomniane zabawki. Amulety. Ramki. I szkatułki. Miłość do zwierząt. Fascynacja muzyką, rzeźbą i ilustracją vintage.

Annabelle Montgomerie

Oficjalna strona Annie Montgomerie

miminko o wyobrazni dziecka

miminko o wyobrazni dziecka (9)

miminko o wyobrazni dziecka (11)

miminko o wyobrazni dziecka (8)

miminko o wyobrazni dziecka (6)

miminko o wyobrazni dziecka (7)

miminko o wyobrazni dziecka (5)

miminko o wyobrazni dziecka (4)

miminko o wyobrazni dziecka (3)

miminko o wyobrazni dziecka (2)

miminko o wyobrazni dziecka (2)

miminko o wyobrazni dziecka (3)

miminko o wyobrazni dziecka (4)

miminko o wyobrazni dziecka

miminko o wyobrazni dziecka (6)

miminko o wyobrazni dziecka (5)

Nieukładny Pinokio

       Co łączy klasyczną powieść PINOKIO Collodiego z fabułą adaptacji tego utworu autorstwa kontrowersyjnego francuskiego dramaturga Joela Pommerata? Niewiele. Choć ten sam chłopiec z drewna, ten sam bunt i pragnienie poznania. Pełno pokus. I morał. Jakże inny według Pommerata!

miminko joel pommerat

       Umiejętny dialog ze współczesnym dzieciństwem, zabawy fantasmagorią w sztuce i prestiżowa Grand Prix Literatury Dramatycznej – to obiecują publikacje na temat twórczości jednego z najwybitniejszych dziś autorów i reżyserów francuskich. Obejrzane przeze mnie w sieci fragmenty sztuk Pommerata zdają się dawać poczucie oscylowania pomiędzy marzeniem a rzeczywistością. No i ultra realistyczne doznania za sprawą świateł i dźwięku, o których tylko przeczytałam, a rzecz jasna nie mogłam doznać, siedząc po turecku z komputerem na kolanach.

miminko joel pommerat pinokio

       Carlo Collodi, żyjący przeszło sto pięćdziesiąt lat temu był jak sądzę przekonany o ponadczasowości swego przesłania. Bajka o podporządkowanym w efekcie chłopcu skłoniła Pommerata do refleksji nad posłuszeństwem w kontekście wartości. Naszkicował zatem obraz Pinokia pełnego wad, potknięć i irracjonalnych zachowań, by następnie tą postacią jeszcze bardziej i szaleńczo pobłądzić. Wejść w kręte i pociągające – bo nieznane – ścieżki po to, by wreszcie bohater mógł odkryć coś cennego.

       Siła buntu zdaje się być tutaj czymś kluczowym. Nonkonformizm bohatera to nic innego jak otwartość umysłu. Ciekawość świata. Pinokio zagląda w głąb siebie i szuka niezależności. Zbliża i fascynuje naturalną ułomnością. Marzeniami, które nie zawsze są imponujące. Ale są jego. I on jest sobą.

       Frapujące jest to, że autor nie kreśli tutaj dwuaspektowego zestawu dobra i zła. On go rozszczelnia i zaciera, ukazując tego różne odcienie. Wydobywa przy tym trzecią możliwość bytu. Harmonijnie kreowaną i pogłębianą samoświadomość poprzez doświadczenia.

       Sztukę Joela Pommerata, tworzoną przez aktorów jego grupy teatralnej La Compagnie Louis Brouillard możemy zobaczyć we francuskich teatrach. Namiastką tej kreacji jest być może przedstawienie Anny Smolar na podstawie tekstu Pommerata pt. PINOKIO. Sztukę polskiej reżyserki będzie można zobaczyć już jesienią w Nowym Teatrze w Warszawie.

Spektakl Anny Smolar w Nowym Teatrze